Jeżeli potrzebujesz wsparcia psychicznego, czujesz się źle w jakikolwiek sposób, masz myśli samobójcze, przestajesz widzieć sens w swoim życiu, masz problem z własną tożsamością - nie wahaj się i napisz do mnie na zellie@interia.pl lub w prywatnej wiadomości na twitterze @zachthemoth. Obiecuję, że odpiszę i postaram się pomóc.
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą [miniaturka]. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą [miniaturka]. Pokaż wszystkie posty

niedziela, 1 lutego 2015

[miniaturka]

and if you’re in love, you’re the lucky one

Mrużę zmęczone oczy. Skręcam się wewnątrz od ryku tłumu przede mną. Szukam wśród nich znajomych twarzy. Nie znajduję ich.
Zastygam. Ruszam się. Krzyczę. Mówię. Śpiewam. Krzyczę. Krzyczę. Krzyczę.
Daję im to, czego chcą. Daję im Frnkiero Andthe Cellabration.

cause most of us are bitter over someone

Czuję wszystko. Nie czuję nic. Brakuje mi go. Tęsknię.
Chcę podejść do niego i przycisnąć czoło do jego ramienia, uderzając w struny gitary w rytm jego oddechów.
Krzyczę. Wykrzykuję tęsknotę, i smutek, i cierpienie, i niezrozumienie.
Nic mi nie pomoże.

setting fire to our insides for fun

Kocham go. Jak to możliwe, że tak go kocham? Czemu to wątłe ciało musi gromadzić tyle uczuć?
Nie widzę go. Jak to możliwe, że go tu nie ma? Nigdy go nie ma.
Już od dawna.
Rozwiązał zespół.
Rozwiązał supeł między naszymi małymi palcami.
Krzyczałem. Nadal krzyczę.

to distract our hearts from ever missing them

Pięknie tragiczni. Tragicznie piękni. Złamani.
Oddam wszystko, oddam wszystkich tych ludzi przede mną i zespół za moimi plecami. Oddam reflektory i oddam instrumenty, i oddam duszę, byś tu był. Będziemy pływać w ciemności, krzycząc.
Proszę, Gerard.
Tęsknię.

but I'm forever missing him

____________________________
Nie miałam zamiaru tego tu wstawiać, ale zanim napiszę nowy rozdział miną wieki, a zależy mi żeby napisać to wszystko, co przeczytacie poniżej.
Koncert był niebem, Było najcudowniej na świecie, a Gerard Way to jebany anioł. Uwielbiam go, uwielbiam go całym sercem, całą duszą, tak jak kocham jego Wayliens. Co chwila widziałam znajomą osobę, podchodziłam, śmiałam się, płakałam, sypałam brokatem, paliłam jagodowe papierosy. Poznałam świetne osoby, spotkałam ponownie tych, na których spotkaniu bardzo mi zależało. 
Basista G przeszedł zaraz obok mnie, ale byłam zbyt nieśmiała, by się odezwać. Wymieniliśmy uśmiechy. 
Gość od mercha przekazał mój list Gerardowi i był najmilszy na świecie, God bless him.
(- Do you have any contact with Gerard?
- Yeah, lots!
- Oh my god, can you give him a letter from me?
- Sure! <3)
Z bloga rozpoznała mnie jedna osoba, która niestety trafiła na troszkę niedogodny moment. Baaardzo chętnie porozmawiałabym z nią dłużej, ale przynieśli wtedy flagę do podpisania, wiele osób naraz ode mnie chciało wielu rzeczy, i niestety nie dane nam było już zamienić słowa. Serdeczne pozdrowienia dla Rotten i jej dziewczyny, jesteście kochane.
Pozdrawiam Weronkę, Adę, Zuzię, Zbosia, Ulcię, Ewelinę, Kasię, Sylwię, Agatę i drugą Agatę, Zuzę, Froda, Darię, Julcię, Sebastiana, obie Dominiki. Każdego, z kim udało mi się zamienić choćby słowo.
Oby Gerard wpadł w 2016 jak obiecywał, musimy to powtórzyć.