(Kto załapał referencję w tytule?)
Kochani moi -
ciężko nie zauważyć, że ten blog cieszy się raczej sporą popularnością, jest w tej chwili chyba jednym z najbardziej znanych Frerardziątek, jak i jednym z niewielu aktywnych. Wiele osób pisze do mnie ze słowami podziękowań, że w ogóle to piszę, że moje opisy zmieniły ich spojrzenie na świat. To jest naprawdę magiczne przeżycie i cieszę się niezmiernie, bo jest to osiągnięcie celu i marzenia, które towarzyszyły mi praktycznie odkąd nauczyłem się czytać - zasłynąć ze swojej twórczości pisanej.
Gdyby nie Wy, blog i ta historia nie istniałyby. Wciąż to powtarzam, ale jest to ogromnie ważne. Jestem osobą, która bez odpowiedniego wsparcia poddaje się, załamuje. A Wy owe wsparcie dawaliście mi od samego początku i dajecie nadal, nawet z moją kapryśnością, z nieregularnością, z rzucaniem słów na wiatr.
Jak wspomniałem, często dostaję wiadomości - to na twitterze, to na facebooku, nie wspominając o komentarzach - ze słowami podziękowań, podziwu (heheszki), wsparcia, a nawet (no niesłychane) krytyki. Dlatego wszem i wobec ogłaszam otwarcie skrzynki mailowej.
burnbrightfrerard@interia.pl
Jeżeli jest jakaś dłuższa wiadomość, jaką chcielibyście mi przekazać, sugestia, pomysł, krytyka, inne słowa - coś, czego z jakiegoś powodu nie chcecie pisać w komentarzu, zapraszam. Maile nie będą nigdzie publikowane, pokazywane komukolwiek. To fajna sprawa, bo chętnie zbiorę wszystkie Wasze wykłady i wywody w jednym miejscu.
Peace & love,
Wasza oddana kupa
z rozdziałem nadchodzącym w ciągu najbliższego tygodnia/dwóch
Zachuś